Wszystko, co robisz powoduje, że posiadasz bardzo specyficzny warsztat pracy. To pewnie tajemnica?

Agnieszka Madaj: Trochę tak. Eksperymentuję, poszukuję, zdarza mi się coś takiego jak działanie na meblu kredkami. Wiele można się nauczyć czytając o malarstwie ikonograficznym! Bardzo rzadko maluję na tkaninie chyba, że zdarza się na bawełnie malować farbami do jedwabiu. Poszukuję tego, co jest dostępne na rynku, bo w XXI wieku niemożliwe jest by samemu preparować farby.

Niektóre z Twoich mebli wyglądają jakby pokryte były płaskorzeźbą lub inkrustowane?

Agnieszka Madaj: Przyklejam do drzewa pewien rodzaj masy i maluję go w taki sposób, że udaje ceramikę, ale ceramiką nie jest. To jest moja tajemnica i uważam, że to bardzo udany zabieg. Cieszę się również, że udało mi się przenieść kredki na drewno.

Czy miałaś już kiedyś swoją wystawę?

Agnieszka Madaj: Wystawiłam kiedyś jeden z moich mebli w Austrii, na wystawie mebli polskich podczas obchodów roku polskiego. Pokazywana była również moja szafa z aniołami, ale swojej własnej wystawy nie miałam. Brałam również udział w kiermaszu w pałacu Lubomirskich. Popularnością cieszą się moje lalki. Janusz Zaorski ma mojego kota kamerzystę - reżysera i mój obraz, Maria Czubaszek ma kocura, chociaż po długim szarpaniu i wzajemnym wyrywaniu go sobie z rąk, ma go teraz Wojciech Karolak. Prowadzę teraz rozmowy w galeriach. Chciałabym Wystawić moje lalki i meble w ciekawych wnętrzach. Być może będzie to galeria BB w Krakowie.

Gdybyś miała w dziesięciu słowach powiedzieć czym jest dla Ciebie dom...

Bezpieczeństwo, klimat, rodzina, duch twórczy, radość twórcza, możliwość zmiany, możliwość szaleństwa takiego artystycznego. To jest mój PIES, bo przecież psa nie można mieć gdzie indziej tylko w domu. Najważniejsze jednak jest bezpieczeństwo, rodzina, wtedy można tworzyć- a jeśli tego nie ma...

 

 

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |