Wśród Twoich lalek są również babcie?

Agnieszka Madaj: Moja babcia, która już nie żyje, miała lalkę z porcelanową głową. W pokoju dziennym do którego rzadko kto wchodził, stało łóżko zasłane koronkową narzutą. Na niej siedziała lalka, której babcia strzegła jak oka w głowie, a ja tylko patrzyłam jak sie do niej dobrać, póżniej w zamieszaniu lalka gdzieś przepadła. W wielu domach lalki naszych babć siedziały na koronkowych narzutach, a mnie chodziło tylko o to, żeby przywołać duchy przeszłości. Dlatego teraz moje babcie trzymają lorgnon, mają piękne koafiury i wyszukaną biżuterię, guziczki przy bucikach. Są zadbane i wycyzelowane od stóp do glów. Mają rękawiczki i piękne małe torebeczki. Nigdzie się nie spieszą i patrzą na nas badawczo spod okularów.

Jesteś osobą bardzo rodzinną i wiem, że dom bardzo wiele dla Ciebie znaczy?

Agnieszka Madaj: Na pewno, obecność rodziny to dla mnie świadomość bezpieczeństwa. Dzieci przychodzą i wyrażają opinie, podrzucają jakieś pomysły. No i są oczywiście te wszystkie przedświąteczne spotkania w kuchni, wspólne kucharzenie i pieczenie baranów z ciasta. Potem je malujemy i wieszamy lub ustawiamy na stole, czy kredensie, różne zwierzaczki... kury, koguty, zające, koty. Wtedy wszystko robimy razem i jest cudownie. To jest wielka zabawa, kuchnia zamienia się w pole bitwy, wszyscy walczą o kawałek ciastowej masy. Kożdy ma swoje pomysły, ja w ogóle w nie nie ingeruję. Te barany są strasznie koślawe, krzywe i takie dziwne (smiech) Mają odwrócone proporcje- ale to są ich wyroby, więc cieszę się, że mają chęć do tego, żeby się razem spotkać. Siedzimy wtedy i śmiejemy się, rozmawiamy o różnych sprawach.

Opowiedz mi o motywach ludowych, które pojawiają się w tym, co robisz. Pokazałaś mi piekny stół z motywami malarstwa Bosha. Czy czerpiesz również z twórczości innych artystów?

Agnieszka Madaj: Tak, ale nieprofesjonalnych, których nazwiska są zupełnie nie znane. Często jest to malarstwo prymitywne wypełnione ekspresją i wewnętrzną prawdą. I to jest dla mnie najważniejsze. Posiadają oni specyficzny rodzaj wrażliwości i umiejętność wrażliwego postrzegania świata, którego nie nauczyłaby ich żadna szkoła. Natomiast jeśli chodzi o uznane nazwiska, to moim ulubionym artystą jest Marc Chagal, którego kocham, ponieważ jest cudownym kolorystą.

 

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |