Bosch, czarodziejka i stara szafa

Grunt to pomysł
Agnieszka i Tomasz odnawiali wiele zaniedbanych mebli, na których postawiono już przysłowiowy krzyżyk. Pojawiały się również nietypowe zlecenia - np. na oryginalną lampę. - Wymyśliłam sobie, że będzie miała kształt wysokiej chaty na kurzej łapce. Łatwo jest jednak pewne rzeczy narysować, ale kiedy przychodzi do realizacji, sprawa okazuje się o wiele trudniejsza. Jednak po wielu próbach udało się. Mam też ogromny sentyment do pewnej toaletki, którą wykonywałam na zamówienie klientki. Na starym stoliku zainstalowaliśmy trzy wygięte szufladki, na które zostało nasadzone uchylne lustro, z możliwością ustawienia pod odpowiednim kątem. Lustro miało kształt ryby z nabijanymi kolcami. Zamocowaliśmy je na blokujących szynach, dzięki czemu można było wyciągnąć i postawić lustro np. na stole.
Agnieszka Madaj wykonywała i odnawiała różne meble - lustra, toaletki, szafy, stoły. Teraz planuje zrealizować stół z metalu łączonego z drewnem, którego blat będzie oparty o wygięte kocie grzbiety i pokryty szklaną mozaiką. Do tego można zrobić odpowiednie krzesło czy cały komplet mebli użytkowych. Te meble są też artystycznymi rzeźbami. - Marzy mi się, aby produkować stoły, które nie będą tylko maszynami do jedzenia, krzesła, które nie będą maszynami do siedzenia i łóżka, które nie będą tylko maszynami do leżenia. Jednym z najpiękniejszych, zrealizowanych pomysłów jest stół z elementami malarstwa Boscha. Bywał w różnych galeriach, miał swoją ekspozycję, ale wciąż czeka na swojego klienta...

U znanych artystów i w zwykłym M-3
- Moimi klientami są ludzie, którzy mają swoje pragnienia, zmysł estetyczny. Meble te stoją w domach ludzi poszukujących, ludzi, którzy nie zadowalają się masową produkcją, którzy pragną oryginalności. W domach ludzi odważnych, którzy czasami zapraszają mnie do swojego wnętrza i proszą o zaprojektowanie czegoś. Czasem odnawiam meble, które darzy się szczególnym sentymentem i choć mebel nieco się zestarzał, klienci nie chcą się go pozbyć. Niekiedy sama podsuwam pomysł. Cena nie jest chyba barierą zaporową, bo np. szafę można zamówić za około cztery tysiące zł. Niekiedy ludzie nie mają jednak odwagi przearanżować swojego blokowiska i tu pojawia się problem. Klientów najczęściej szukam sama. Niektórzy docierają do mnie, innych ja odnajduję, staram się im podpowiadać różne rozwiązania. Z galeriami łatwiej jest współpracować na poziomie drobnych form. Dzieje się tam m.in. dlatego, że przygotowanie dużej formy jest kosztowne, wymaga ogromnego nakładu sił, niekiedy środków, a jeśli nie uda się mebla sprzedać, pojawia się problem. Dlatego moje meble powstają zazwyczaj na zamówienie konkretnego klienta.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |