Bosch, czarodziejka i stara szafa

Tym razem będzie nie o znanym producencie narzędzi, ale o niderlandzkim malarzu, Hieronimie Boschu, który zainspirował pewną młodą czarodziejkę do stworzenia krainy drewnianych cudów. Jak to się stało, że na starych, drewnianych meblach zakwitają wiosenne kwiaty, a koty leniwie przechadzają się po stromych dachach kamienic? U Agnieszki Madaj, niczym w bajce, wszystko jest możliwe.
Projektantka i artystka z podłódzkich Pabianic, absolwentka Akademii Sztuk Wizualnych w Poznaniu, zajmuje się ozdabianiem starych mebli. Przywraca im piękno i nadaje zupełnie nowy, niepowtarzalny charakter. A zaczęło się, jak to zwykle w życiu bywa, przypadkiem...

Historia zaklęta w kredensie

Poszukiwałam dla siebie odpowiedniej szafy, i chciałam, aby nie był to produkt z oferty masowej - opowiada Agnieszka Madaj. Było to około 13 lat temu. Pierwszą starą szafę kupiła z ogłoszenia za 20 złotych, gdyż ktoś chciał się jej pozbyć. - Kiedy już ją przywiozłam, to się przeraziłam, co ja z tym starym meblem zrobię. Ale miałam świadomość, że pod tą warstwą starej politury kryje się wspaniałe drewno, piękna żywa materia, która zasługuje na to, aby wydobyć ją na światło dzienne. Podobnie jest na przykład ze starymi parkietami, które - nieodnowione - szpecą, ale gdy je wycyklinujemy, uzyskamy nieprawdopodobny efekt. My również dodrapaliśmy się do pięknego drewna, które nas zachwyciło. I wtedy odkryłam, że takie stare drewno daje fantastyczną przestrzeń, którą można pokryć malarstwem. Od tego właśnie wszystko się zaczęło.

Dwóch ludzi z szafą

Agnieszka uwielbia malować, jest prawdziwą kolorystką, więc bez oporu pokryła szafę oryginalnym malarstwem, a kiedy takie niekonwencjonalne metody zdobienia spotkały się z zainteresowaniem znajomych, postanowiła to wykorzystać. Zaczęła ozdabiać kolejne meble. Pomaga jej w tym Tomasz, który przygotowuje mebel do kolejnych praktyk malarskich.
Drewno okazało się bardzo wdzięcznym materiałem, a ponieważ Agnieszka nie uprawiała malarstwa sztalugowego, nie korzystała z typowego blejtramu, zaczęła malować właśnie na drewnie. Nie wykorzystywali wyłącznie kompletnych mebli, które można było odnowić, ale i "pozostałości" po starych, zniszczonych komodach i szafach, drzwiczkach od starego kredensu, które okazywały się doskonałą przestrzenią, blejtramem. Można je było nawet powiesić na ścianie, w charakterze obrazu.

Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 |